Maski antysmogowe

, , , , ,

Gru 19, 2017 - NO Comment

Maski antysmogowe na rower – czy to działa?

Nadchodzi zima, a wraz z nią śnieg Smog. Tak, ostatnimi czasy więcej mamy smogu niż śniegu… niestety. Nie wiem, ile jest prawdy w jego szkodliwości, a ile w tym marketingu, ale są takie dni na Śląsku, że naprawdę źle się oddycha. A Jest to podejrzanie zbieżne z niskimi temperaturami i dymiącymi kominami. Dlatego coraz częściej w mediach i wśród znajomych przewija się pojęcie – maski antysmogowe. Czy są one skuteczne? Trudno powiedzieć… bo tak naprawdę to wszystko wyjdzie po paru/parunastu lat wdychania takiego powietrza. A z drugiej strony, maski antysmogowe na pewno wyłapują wiele syfu, który normalnie przechodziłby przez nasze płuca. Wiec może warto je jednak nosić, używać nie tylko na spacerze, ale również na rowerze. W tym wpisie chciałbym się jednak skupić na tym, czy takie maski antysmogowe w czymkolwiek będą przeszkadzać, utrudniać oddychanie, nawet przy mocniejszym pedałowaniu, a nie na tym, czy mają jakiekolwiek znaczenie zdrowotne. To pozostawiam waszej ocenie.

PM10 i PM2.5

Pm2.5 pm10 smog

To tak naprawdę dwie najważniejsze rzeczy. Pewnie już gdzieś o tym zdążyliście przeczytać, bo trudno na to nie natrafić w internetach. Ale tak w skrócie (zresztą naukowcem nie jestem, więc nie będę się wymądrzał), te oznaczenia to symbole dwóch rodzajów pyłów. To jest to, co wdychamy z powietrzem. Pył PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów, które trafiają do górnych dróg oddechowych i płuc. Dopuszczalne stężenie tego pyłu to 50Ug/m3, alarmowe stężenie to 200 ug/m3. Drugi pył to prawdziwe zło. Jego średnica jest mniejsza niż 2,5 mikrometra i dociera do górnych dróg oddechowych, płuc, oraz krwi! Poziom dopuszczalny to 25ug/m3.

Według Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie, wdychanie tych pyłów może powodować trudności z oddychaniem, kaszel – skąd ja to znam – oraz zadyszkę, szczególnie podczas wysiłku fizycznego.

No i oczywiście, żeby to było jasne, nie jest to wpis sponsorowany 🙂 obie maski musiałem sobie zakupić.

 

Maski antysmogowe

Wybierając maski antysmogowe, musimy mieć zatem na uwadze, że w “przyrodzie” występują dwa rodzaje pyłów, a filtry powinny poradzić sobie przede wszystkim z tym mniejszym, PM 2.5. Na rynku mamy teraz naprawdę bardzo szeroki wybór, od półmasek dostępnych w aptekach, poprzez bardziej zaawansowane maski antysmogowe do użytku codziennego, jak i do uprawiania sportu.

 

Maska andysmogowa City Mask – koszt 17,55 zł

Na pierwszy ogień wybrałem podstawową maskę, właściwie półmaskę, która dostępna jest np. w aptekach. Higieniczna półmaska antysmogowa z węglem aktywnym, który ma nas uchronić przed wdychaniem zarówno pyłu PM2.5, jak i PM10. Można odnieść wrażenie, że mocowanie za pomocą cienkich gumek raczej nie sprawdzi się podczas większego wysiłku, ale z pewnością jest to dobre rozwiązanie dla osób, które dojeżdżają do pracy, pokonując niewielkie odległości. Filtry w tej masce antysmogowej nie są wymienne, tak więc w przypadku ich zapchania się trzeba niestety maskę wyrzucić.

maski antysmogowe

Przetestowałem maskę pod kątem swobody oddychania dla spokojnej jazdy oraz przy mocniejszych interwałach. Maska leży bardzo dobrze i dobrze przylega do twarzy. Bardzo przydatny jest specjalny nosek, który pozwala na dopasowanie maski bardziej dokładnie do kształtu twarzy. Pomimo cienkich gumek, nie da się odczuć, aby maska zsuwała się z twarzy lub sprawiała jakikolwiek dyskomfort. Przy spokojnej jeździe nie sprawiała też trudności w oddychaniu. Dużo gorzej było przy większej intensywności. Miałem wrażenie, że przy większym wdechu maska się mocno zasysała, a przy wydechu pompowała. Ewidentnie nie radziła sobie z szybką wymianą powietrza.

 

Maska antysmogowa Respro Sportsta – Koszt ok 220 zł

Jako drugą przetestowałem maskę przeznaczoną do aktywnego spędzania czasu na „świeżym powietrzu”. Pierwsza zaleta, jaka rzuca się w oczy, to sposób zakładania maski. Ponieważ posiada ona dwa osobne, grube, neopranowe paski, można ją założyć bez konieczności ściągania kasku (jak to było w przypadku poprzedniej maski). Sama maska jest dużo mniejsza, dlatego warto dobrze pomierzyć swoją twarz, zanim zdecydujemy się na konkretny rozmiar. No i oczywiście sam design nie odstrasza wyglądem jak z filmu „epidemia”, a raczej przypomina kolorowego buff’a.

Przed testem miałem obawy, czy rzeczywiście będzie jakakolwiek różnica miedzy tak drogą maską, przeznaczoną do uprawiania sportów, a zwykłą maską antysmogową. Na szczęście sam test szybko zweryfikował tę tezę. Maska przy zwykłej spokojnej jeździe właściwie nie różniła się od tej podstawowej. Natomiast przy intensywnym wysiłku różnica była naprawdę znacząca. Nie miałem uczucia, że brakuje mi powietrza i że mam problemy z oddychaniem. No, może przez pierwsze pięć minut. Ale później mój organizm się przyzwyczaił i wszystko wróciło do normy. Maska faktycznie sprawdziła się bardzo dobrze i w żadnym stopniu nie powodowała uczucia dyskomfortu. Trzymała się pewnie na twarzy i pomimo gwałtownych przyspieszeń, nie odniosłem wrażenia, aby jakkolwiek się zsuwała.

 

 

Maski antysmogowe – czy warto?

Czy maski antysmogowe są potrzebne? Nie wiem. Każdy ma na ten temat wyrobioną swoją opinię i nie chcę was namawiać do zakupu takiego gadżetu. Na pewno nie przeszkadzają nam w oddychaniu, nawet jeśli planujemy większy wysiłek. I to może być argument za tym, aby maskę antysmogową zakupić, bo skoro nie szkodzi, to może tylko pomóc.

Ja na pewno będę używał obu masek anysmogowych. Jednej (tej tańszej) do jazdy po mieście, a drugiej na dłuższe wypady na rowerze, gdzie intensywność jest znacznie większa.

Zostaw komentarz

Name

E-mail

Message